W mieszkaniach z czasów PRL-u najczęściej spotykało się geranium, paprotki i fikusy. Te rośliny nie tylko zdobiły parapety, ale były też łatwe w uprawie i odporne na trudne warunki. Poznaj kwiaty, które tworzyły niepowtarzalny klimat u naszych babć.
Jakie kwiaty doniczkowe były najczęściej uprawiane w PRL-u?
W czasach PRL-u najpopularniejsze kwiaty doniczkowe cechowały się przede wszystkim odpornością na zaniedbania i łatwością uprawy w trudnych warunkach mieszkaniowych. Prym wiodły rośliny, które dobrze znosiły niedobór światła, suche powietrze, nieregularne podlewanie oraz częste przestawianie doniczek.
Do najczęściej uprawianych gatunków należały między innymi sansewieria, zwana wężownicą, oraz zielistka, które były stosunkowo tanie, dostępne i niemal niezniszczalne. Popularne były także paprocie, szczególnie nefrolepis (paprotka domowa), dzięki łatwości rozmnażania przez podział kęp. U wielu osób na parapecie stały również fiołki afrykańskie (sępolia) oraz hoja, zwana potocznie woskiem.
Oprócz wymienionych, do najczęściej spotykanych roślin należały także różnego rodzaju kaktusy i aloesy, które mogły przetrwać długie okresy bez wody. Poniżej znajduje się lista najczęściej spotykanych kwiatów doniczkowych w mieszkaniach czasów PRL-u:
- Sansewieria (wężownica, język teściowej)
- Zielistka Sternberga
- Paprocie (nefrolepis, adiantum)
- Fiołek afrykański (sępolia)
- Hoja (woskownica)
- Kaktusy
- Aloes
- Rozmaryn i geranium
- Pelargonia
Rośliny te często przekazywano sobie w formie sadzonek lub liści, a sansewieria i zielistka uchodziły za niemal obowiązkowy element domowych parapetów. Dostępność poszczególnych gatunków była uzależniona od możliwości zdobycia sadzonek, co sprawiało, że wymiany między sąsiadami były bardzo popularne i wpływały na szerokie rozpowszechnienie tych konkretnych roślin.
Dlaczego babcine kwiaty doniczkowe stały się tak popularne w czasach PRL?
Popularność babcinych kwiatów doniczkowych w czasach PRL wynikała przede wszystkim z ograniczonej dostępności egzotycznych roślin i trudności z zakupem nowych gatunków. Ze względu na reglamentację oraz ubogą ofertę sklepów ogrodniczych, Polacy często wymieniali się sadzonkami i szczepkami roślin, które były łatwo dostępne, odporne na trudne warunki mieszkaniowe i relatywnie bezobsługowe.
Duże znaczenie miały także małe metraże mieszkań i typowe dla bloków warunki – rośliny musiały radzić sobie w słabym świetle, suchym powietrzu, na parapetach i w kuchniach. Popularność zyskały więc gatunki wytrzymałe, mało wymagające i łatwe w rozmnażaniu wegetatywnym, jak sansewieria, zielistka czy geranium. Babcine kwiaty stanowiły też element ozdoby i swoisty substytut ogrodu, którego większość ludzi nie mogła mieć przez intensywną urbanizację i budowę osiedli blokowych.
Oprócz względów praktycznych, ważną rolę odegrały także tradycje rodzinne przekazywania roślin między pokoleniami oraz propagowane przez prasę i poradniki domowe wzorce prowadzenia gospodarstwa. W rezultacie przez dekady utrwalał się kanon „roślin nie do zdarcia”, który do dziś kojarzy się z wnętrzami z epoki PRL.
Jakie są najbardziej charakterystyczne gatunki kwiatów kojarzące się z PRL-em?
Najczęściej spotykane gatunki kwiatów doniczkowych z czasów PRL-u to przede wszystkim rośliny, które były łatwe w pielęgnacji i dobrze znosiły brak uwagi. Ich popularność wiązała się z ograniczonym dostępem do mniej znanych gatunków oraz specyfiką mieszkań – dominowały wtedy parapety w blokach z wielkiej płyty, suche powietrze oraz niewielka ilość światła słonecznego.
Wśród najbardziej rozpoznawalnych kwiatów tego okresu znajdziemy: zielistkę (Chlorophytum comosum), sansewierię (Sansevieria trifasciata, zwaną „językiem teściowej”), paprotkę (Nephrolepis exaltata), geranium (Pelargonium), fiołka afrykańskiego (Saintpaulia ionantha), aspidistrę wyniosłą (Aspidistra elatior), hoję (Hoya carnosa) oraz difenbachię (Dieffenbachia). Często spotkać można było również bluszcze (Hedera helix) i różnorodne kaktusy, zwłaszcza z rodzaju Mammillaria i Opuntia.
Aby lepiej pokazać, jak często poszczególne gatunki pojawiały się w mieszkaniach tamtej epoki, poniżej znajduje się tabela, która przedstawia częstotliwość ich występowania na typowych parapetach:
| Gatunek | Nazwa potoczna | Obecność w mieszkaniach PRL (%) |
|---|---|---|
| Chlorophytum comosum | Zielistka | ~80% |
| Sansevieria trifasciata | Sansewieria (język teściowej) | ~75% |
| Nephrolepis exaltata | Paprotka | ~70% |
| Pelargonium | Geranium/anginka/pelargonia | ~60% |
| Saintpaulia ionantha | Fiołek afrykański | ~50% |
| Hoya carnosa | Hoja | ~35% |
| Dieffenbachia | Difenbachia | ~25% |
| Aspidistra elatior | Aspidistra | ~20% |
| Hedera helix | Bluszcz | ~20% |
W domach przeważały kwiaty wyjątkowo odporne na przesuszenie oraz obecność dymu tytoniowego, ponieważ palenie papierosów wewnątrz mieszkań było wtedy codziennością. Ogromnym plusem tych roślin była łatwość rozmnażania przez podział lub sadzonki pędowe, co sprawiało, że z łatwością krążyły pomiędzy sąsiadami.
W jaki sposób pielęgnowano domowe rośliny doniczkowe w PRL-u?
W czasach PRL domowe rośliny doniczkowe pielęgnowano głównie przy użyciu prostych i ogólnodostępnych metod oraz wypracowanych przez lata domowych sposobów. Ziemię do kwiatów często przygotowywano samodzielnie, mieszając ogrodową glebę z piaskiem lub popiołem drzewnym, a jako naturalne nawozy stosowano popiół z pieca, fusy z kawy i herbaty czy rozcieńczoną wodę po gotowaniu ziemniaków.
Podlewanie przeprowadzano zazwyczaj wodą z kranu, czasem odstawioną, aby zredukować zawartość chloru, a zraszanie liści wykonywano ręcznie spryskiwaczem lub wilgotną szmatką. Ze względu na ograniczony dostęp do nowoczesnych preparatów do ochrony roślin, przeciwko szkodnikom używano roztworów szarego mydła, czosnku lub naparów tytoniowych. Doniczki ceramiczne lub plastikowe często pozyskiwano z recyklingu opakowań po innych produktach.
Rośliny przesadzano zwykle raz do roku, najczęściej wiosną, wykorzystując do tego stare doniczki, butelki lub miski z domowych zasobów. Popularne było regularne przycinanie uschniętych liści oraz rozmnażanie kwiatów poprzez sadzonki z pędów i liści – szczególnie łatwe w przypadku takich gatunków jak zielistka czy epipremnum, które szybko ukorzeniały się w słoiku z wodą.
Czy babcine kwiaty doniczkowe przeżywają dziś drugą młodość?
Babcine kwiaty doniczkowe, jak sansewieria, monstera czy fiołek afrykański, wyraźnie wracają dziś do łask, zyskując nowe życie na fali mody na vintage i retro. Na Instagramie i w sklepach internetowych rośnie liczba aranżacji inspirowanych estetyką PRL-u, a sprzedaż klasycznych odmian roślin systematycznie rośnie – tylko w 2023 roku wyszukiwanie frazy „monstera w doniczce” wzrosło w polskim internecie o blisko 40% (wg Google Trends).
Rośliny doniczkowe z czasów PRL przekonują obecnych odbiorców nie tylko sentymentalnym urokiem, ale też wyjątkową łatwością pielęgnacji oraz odpornością na trudne warunki mieszkaniowe – to cechy szczególnie doceniane w nowoczesnych, niewielkich mieszkaniach. Ogrodnicze centra handlowe chętnie poszerzają ofertę o gatunki uznawane za „retro”, a kolekcjonerzy wystawiają je nawet na giełdach i grupach miłośników roślin.
Można wskazać konkretne dowody „drugiej młodości” tych roślin doniczkowych, widoczne w popularnych trendach dekoratorskich i na rynkach ogrodniczych, takich jak:
- wzrost liczby sklepów online specjalizujących się w sprzedaży staromodnych odmian (np. pełzająca trzykrotka, zielistka Sternberga, aspidistra wyniosła),
- pojawienie się kolekcjonerskich wystaw starej ceramiki doniczkowej i roślin typowych dla lat 70. i 80.,
- częstsze nawiązywanie do stylistyki PRL-u w programach wnętrzarskich i poradnikach ogrodniczych.
Takie działania nie tylko dokumentują renesans dawnych roślin, ale pokazują, że powrót babcinych egzemplarzy stał się realnym trendem współczesnych wnętrz i ogrodów, a nie tylko wyrazem nostalgii. Trend ten wzmacniają także doniesienia polskich szkółek ogrodniczych, które obserwują kilkunastoprocentowy wzrost sprzedaży sansewierii i zielistki w porównaniu z okresem sprzed 10 lat.
